W galerii sztuki, w muzeum czy na wystawie zdarza się czasem coś szczególnego. Idziemy wzdłuż ściany pełnej obrazów i nagle przy jednym z nich zatrzymujemy się na dłużej. Nie dlatego, że jest największy, najdroższy czy najbardziej znany. Zatrzymujemy się, bo coś w nim sprawia, że nie możemy przejść obojętnie.
W języku potocznym mówi się wtedy, że obraz „do nas mówi”. Nie jest to oczywiście rozmowa w sensie dosłownym. To raczej moment, w którym między dziełem a odbiorcą pojawia się cicha relacja.
Wielu ludzi zastanawia się również, jak wybrać obraz do domu, który naprawdę będzie z nami współgrał przez lata. Najczęściej odpowiedź okazuje się zaskakująco prosta – warto zaufać właśnie temu pierwszemu momentowi zatrzymania.
Sztuka nie działa jak komunikat reklamowy, który ma być zrozumiały dla każdego.Dobre dzieło jest raczej przestrzenią spotkania – miejscem, w którym wrażliwość artysty spotyka się z wrażliwością widza.
Dlatego jeden obraz dla kogoś pozostanie obojętny, a dla kogoś innego stanie się ważnym doświadczeniem. W tym sensie obraz „mówi” tylko do tych, którzy są gotowi go usłyszeć.
W rozmowach o sztuce często pojawia się jeszcze jedno zdanie: „ten obraz ma energię”.Choć obraz jest materialnym przedmiotem – płótnem, papierem, pigmentem i światłem – wielu ludzi doświadcza w kontakcie z nim czegoś, co trudno nazwać inaczej niż siłą oddziaływania.
Źródłem tego wrażenia mogą być różne elementy:
napięcie kompozycji
intensywność koloru
światło budujące atmosferę
gest malarski zdradzający temperament twórcy
Te elementy razem tworzą coś więcej niż tylko techniczną strukturę obrazu. Tworzą emocjonalną przestrzeń, w której widz zaczyna reagować nie tylko wzrokiem, lecz także intuicją.
Ważny jest jednak jeszcze jeden element – sam twórca.
Każdy obraz jest zapisem procesu: decyzji, skupienia, wahań i emocji. W jego strukturze pozostaje ślad czasu, który artysta mu poświęcił. Nawet jeśli widz nie potrafi tego świadomie nazwać, często potrafi to odczuć.
Dlatego niektóre obrazy wydają się żywe, a inne – choć poprawne technicznie – pozostają obojętne.
Można powiedzieć, że w obrazie pozostaje ślad energii twórczej.
W różnych kulturach od dawna istniało przekonanie, że przedmioty stworzone ręką człowieka przechowują część jego energii. Rzemieślnik, artysta czy twórca miał pozostawiać w swoim dziele coś z siebie – swoją siłę, intencję i czas.
Dlatego obrazy, rzeźby czy maski nie były traktowane jedynie jako przedmioty. Uważano je za nośniki obecności tego, kto je stworzył.
W tradycji ikon mówiło się nawet, że obraz nie jest tylko przedstawieniem, lecz oknem do innej rzeczywistości.
Na jednym z wernisaży zauważyłam mężczyznę, który przez dłuższą chwilę stał przed jednym z moich obrazów i patrzył na niego z ogromnym skupieniem. Podeszłam do niego i zapytałam, co tak go w nim zainteresowało.
Odpowiedział po chwili wahania:
„Nie wiem. Ale ten obraz ma jakąś moc… Patrzę na niego i aż włosy stają mi na rękach.”
Ta odpowiedź była dla mnie bardzo ważna. Bo właśnie w takich momentach widać, że obraz zaczyna żyć własnym życiem – poza pracownią, poza intencją artysty. Zaczyna działać na człowieka w sposób, którego nie da się w pełni wyjaśnić.
W świecie sztuki często próbuje się ustalać hierarchie: co jest ważne, co mniej ważne, co jest „wielkie”, a co „tylko ładne”. Tymczasem dla widza najważniejszy moment pojawia się wtedy, gdy dzieło przestaje być obiektem oceny, a staje się przestrzenią spotkania.
To właśnie wtedy mówimy, że obraz do nas przemówił.
Nie dlatego, że wszystko w nim rozumiemy.Ale dlatego, że czujemy, iż jest w nim coś prawdziwego.
Dlatego kiedy tworzę obraz, zawsze mam nadzieję, że gdzieś, kiedyś ktoś zatrzyma się przed nim na chwilę dłużej – i poczuje właśnie ten moment spotkania, w którym obraz zaczyna naprawdę „mówić”.
Barbara Puto
malarstwo | barbaraputo.pl
Czasem w galerii sztuki przechodzimy obok wielu obrazów i tylko na chwilę zatrzymujemy wzrok. Zdarza się jednak, że przy jednym z nich stajemy dłużej, jakby coś niewidzialnego przyciągało nas z powrotem. W takich momentach mówimy, że obraz ma w sobie energię – i zaczynamy zastanawiać się, skąd bierze się ta tajemnicza siła oddziaływania sztuki.